To my :)
| | | | |

Drużyna


Park maszynowy

więcej 

Co byś wybrał(a)?
Alfa Romeo GT 3.2
Alfa Romeo GT 3.2
czy
Alfa Romeo MiTo 1.4 TB
Alfa Romeo MiTo 1.4 TB

Lotniskowe grillowanie czyli jak Marek nie czuje klimatu

Data dodania 2003-05-04 Galeria Autor: Mariusz
W newsach pojawiła się informacja, że w sobotę, trzeciego maja, jest spotkanie. Spotkanie połączone z testowaniem odległości między słupkami, paleniem gum i sprzęgieł, oraz grillowaniem czyli smażeniem pieczystego na ufopiecu (który Marek wozi w bagażniku). Wszyscy poinformowani mieli stawić się na parkingu pod Geant´em około siedemnastej. Kolega Diodak czyli Michał, był pierwszy w swojej nowej 33ce, czarnej jak mi pokazał, przejeżdżając palcem po masce (ślad był czarny, zaświadczam). Ja po nim, później Mirek, Marek, Jurand i Wojtek. Zanim jednak zjawili się wszyscy, ja wpadłem na pomysł, żeby wymienić podkładkę pod tablicę rejestracyjną z przodu. Podkładkę ikarową, powiedziałbym z pierwszej serii, ale pierwsze tłoczenie (jak extra vergine), też będzie dobrym określeniem. Michał miał wszystkie śrubokręty potrzebne do takiej zabawy, więc zaczęliśmy wymianę. Po chwili, po odkręceniu podkładki starej, pojawił się pan z ochrony i zapytał czyj to samochód. Okazanie dokumentu go uspokoiło i mogliśmy dalej majsterkować. Wymiana okazała się skuteczna, bo teraz mam dwie podkładki, przód i tył, z pierwszego tłoczenia. Po krótkiej pogawędce, jak zwykle, przy samochodach, zdecydowaliśmy się wyruszyć na lotnisko, rezygnując z zakupów pieczystego, gdyż pogoda jawiła się niespecjalnie sprzyjającą. Wiało, zimno i ślisko, ale jak są samochody, to się jedzie, powiedziałby pan Mirosław. Lotnisko okazało się puste, chyba, ze względu na pogodę, albo może na czas majowy (długie weekendy sprzyjają nieobecności w miejscach zamieszkania). Marek wyjął z bagażnika słupki, stolik sędziowski dla Wojtka i parę rzeczy nieprzydatnych w bagażniku podczas testowania odległości między słupkami. Pierwszą próbę ustawił Mirek, na pierwszy rzut oka bardzo przekombinowaną, ale po paru przejazdach okazała się stosunkowo prosta do zapamiętania (bo czasy przejazdu to całkiem inna historia). Jako prawie stałemu uczestnikowi takich spotkań, nie zdarzało mi się dotąd brać udziału w próbach. Tym razem podpiąłem się do listy czasowej i zacząłem okupować na niej ostatnie miejsca. To i tak nieźle jak na początek. Standardowa rywalizacja Mirka i Marka pozostała nierozstrzygnięta, bo zakłócił sprawę kolega Jurand, przywożąc ze sobą Fiata Punto zagazowanego i ‘optycznie’ tuningowanego, którym ‘wykręcał’ czasy pomiędzy Mirkiem i Markiem, a czasem nawet lepsze. ‘Wykręcał’ to właściwe określenie, gdyż Fiat ów głównie jeździł bokiem i na zaciągniętym ręcznym, co dawało się bardzo wyraźnie słyszeć. Po pewnym czasie, gdy już atmosfera zrobiła się gorąca - Marek z Mirkiem przestawiali słupki (ręcznie i samochodowo, za co po raz pierwszy liczyliśmy pięć sekund taryfy), Wojtek nadal nie dawał się namówić na przypalenie swoich gum (może zgubiłby tę blachę przy wydechu i nikt już by mu nie przypominał, że coś mu wisi spod samochodu) - kolega Jurand stwierdził, obserwując Marka poczynania na płycie lotniska, że Marek nie czuje w ogóle klimatu posiadania takiego samochodu. Zdziwiliśmy się, ale Jurand wyjaśnił to tak: bo Marek, mając takie auto, powinien czyścić karoserię szmatką, opony polerować i psikać jakimś „laczkiem”, żeby błyszczały i czekać, aż jakaś blondyna z walorami się zainteresuje, a Marek na złość wykręca samochodem na wszystkie boki, pali opony i nie daje spokoju kierownicy - po prostu klimat mu gdzieś umknął. Teoria poważna, ale Marek skomentował, że blondyny i tak się interesują, więc temat został zamknięty. Pojawił się za to problem z ABSem. Pan Mirosław po teście moim samochodem udowodnił ponownie, że ABS przeszkadza w jeździe. Po zabawie z słupkami i samochodami zebraliśmy się i pojechaliśmy do naszej ulubionej pizzerii Magillo. I jak zwykle, vampiro na diabolo, plus góralska czyli kabanos w sosie oscypkowo-kiszono-ogórkowym, do tego herbata z sokiem i fanta cytrynowa. Oczywiście nie obeszło się również bez opowiadania dowcipów o blondynkach i nie tylko. Pizzerię zamykają o 22ej, więc musieliśmy się wyprowadzić i postać przy samochodach, jak zwykle. Tym razem było krócej, bo ja przebierałem nogami, jak to Marek zauważył, więc kolejny dzień testów lotniskowych się zakończył, i jest zapowiedź kolejnego, gdyż Marek stwierdził, że jest dramat, bo auto "wyjeżdża przodem, bokiem w i ogóle" stąd przed zlotem, co najmniej raz jeszcze, trzeba słupki poustawiać.

A teraz rozważania na temat ABSu by Demir:
W czasie majówki na lotnisku dokonaliśmy pewnych testów i obserwacji i wyszły nam pewne - tylko kto wie, czy słuszne - wnioski.
Po tej samej trasie jeździłem najpierw moim samochodem, a następnie 155 2.0 Mariusza. Zawieszenie w obu samochodach jest takie samo, takie same były opony (u mnie tylko bardziej zjechane). Podczas dwukrotnych przejazdów okazało się, że czasy samochodem Mariusza były gorsze o ca. 2 sekundy mimo subiektywnych wrażeń lepszego "zbierania się" auta i nie popełnienia jakichś rażących błędów. Skąd takie różnice, jeśli cały przejazd trwał niewiele ponad minutę?
Dokładnie nie wiadomo...
Jedyna zauważalna różnica między autem moim i Mariusza (oprócz koloru ;) ) to ABS. I rzeczywiście - technika jazdy jest inna. Na pewno wcześniej trzeba hamować na mecie. Po drugie trzeba uważać na ciasnych nawrotach o 180 stopni. W mojej 155 przy odpowiednio dużej prędkości najazdu należy równocześnie ze skrętem docisnąć hamulec - oczywiście nie dopuszczając do zablokowania kół. W tym momencie dociążony przód nie wyjeżdża ani o centymetr za to tył wylatuje na zewnątrz dodatkowo zacieśniając nawrót. To samo da się uzyskać u Mariusza ale trochę trudniej. Jeśli przesadzi się z naciskiem na pedał hamulca, załączy się ABS - mimo, że zawnętrzne dociążone maksymalnie koło jeszcze jedzie i wcale nie jest zablokowane - i w tym momencie nici z ciasnego nawrotu. Auto wraca na stabilny tor jazdy, przód zaczyna iść szerzej, tył podąża po śladach przodu i tracimy czas. A trzeba dodać, że ABS ingeruje dużo wcześniej niż u mnie doprowadziłbym do zablokowania obu kół przedniej osi - czyli trzeba się delikatniej obchodzić z hamulcem. To oznacza, że strefa optymalnego przejścia nawrotu jest dość wąska - przy zbyt lekkim hamowaniu - tył nie ulegnie zarzuceniu, przy zbyt mocnym ingeruje ABS niwecząc zamiary kierowcy. W mojej 155 taki nawrót wymaga duże mniejszych umiejętności, po prostu naciska się hamulec i skręca, a właściwie to na odwrót :)
czy to było powodem owych dwóch sekund różnicy na mecie? Pewien do końca nie jestem...

Data dodania 2003-05-04 Galeria Autor: Mariusz


Spotkania

więcej 

Porady techniczne

więcej 

Przepisy kulinarne

więcej