To my :)
| | | | |

Drużyna


Park maszynowy

więcej 

Co byś wybrał(a)?
Alfa Romeo Spider V6 TB
Alfa Romeo Spider V6 TB
czy
Fiat Bravo 2.0 HGT
Fiat Bravo 2.0 HGT

Fanta na zlocie ...

Data dodania 2003-06-09 Galeria Autor: Wojtek
...czyli krótka relacja i rozważań kilka okiem zlotowego nowicjusza.


Zaczęło się to wszystko już w czwartek na przepychankach o tym o której jedziemy, wiadomo że fanta jest bardzo jednogłośna tak więc trochę to trwało ;) ostatecznie stanęło na 10:15. Punktualność fanty też chyba stanie sie już niedługo legendą, zjawiłem się w umówionym miejscu 15 minut przed czasem, 10:01 ponieważ auto moje w rajdzie udziału nie brało postanowiłem w końcu je umyć. Niestety pod ręką była tylko myjnia automatyczna, przed wjazdem na myjnię wykonałem telefon do Mirka celem zorientowania się jak tym razem będzie punktualny. Mirek oczywiście już jedzie, podejrzewając jak zwykle ściemę przycisnąłem go nieco i okazało się ze Mirek faktycznie już jedzie, znaczy odjeżdża prawie spod domu (tutaj dodać chciałbym tylko że miejsce spotkania to drugi kraniec Krakowa po przeciwnej stronie miasta względem miejsca w którym znajdował się Mirek, obwodnicą ok. 35 km a czasu zostało 13 minut), nic to chwilę później pojawił się Marek wraz z Joanną, krótka wymiana zdań skwitowana dezaprobatą dla spóźnialskich, pojawił się Mirek, ot tylko 15 minut po czasie ;), z Pawłem wiedzieliśmy że będą problemy czasowe więc nawet nie psioczyliśmy na niego bardzo jak pojawił się 15 minut po Mirku. No to jazda, przecież o 11:30 jesteśmy umówieni z Panem Jasiem (jeszcze wtedy) 80 km dalej. Trasa przebiegła szybko sprawnie i bez problemów. Jedynie na miejscu spotkania wyskoczyłem na Pana Mirka ze miał być to jogging a nie sprint na 300 km. Nie minęło przysłowiowe 10 uderzeń serca kiedy zjawił się Pan Jasio w asyście małżonki oraz Wojtka z przemiłą Krysią.

Jedziemy, niestety moja krótkofalówka po 5 minutach odmówiła posłuszeństwa więc nie mogłem uczestniczyć w zapewne zabawnych rozmowach, może ktoś uzupełni tę lukę w opisie.
Pierwszy postój Radom, tankujemy i podjadamy, w międzyczasie wyskakuję znowu na Mirka z powodu tego co się działo w trasie, nadmienić muszę że nie jestem przyzwyczajony do tego typu jazdy. Moje wzburzenie studzi Pan Jasio tłumacząc ze tak to właśnie ma wyglądać i ze to jeden z etapów całej zlotowej frajdy, wtóruje mu Paweł i Marek, no ok. ja nie obeznany wiec tak naprawdę ochrzan zebrał się mi o to że marudzę ;)))))
W tym miejscu krótka uwaga, żeby nie było, że jechaliśmy jakoś brawurowo i niebezpiecznie... Owszem, jechaliśmy szybciej niż inny, ale płynnie i bezpiecznie, wykorzystując to co oferują samochody - przyp. Demir
Tniemy dalej, po drodze do Warszawy ( a w zasadzie opłotków) zgubiliśmy Pawła, Janusza i Wojtka, nie wnikam z jakich powodów ponieważ ponoć marudzę ;) a jako że musiałem odwiedzić filię firmy w Warszawie nie dane mi było zobaczyć a jedynie wysłuchać relacji o tym jak Mirek musiał się tłumaczyć z tego ze zgubił całą kolumnę tnąc przed siebie…
Jak widać autor w tym miejscu jest niekonsekwenty, bo faktycznie zgubiła się tylko połowa kolumny, a nie cała. Powodów było kilka, winnych również, ostatecznie bez rękoczynów się obeszło :)
Tutaj w moim sprawozdaniu pojawia się dziura ponieważ reszta Team´u choć z perypetiami (ponoć najpierw prowadził Mirek opłotkami a później Pani Joanna i sie chłopaki pogubili ;) )
Nie ja prowadziłem, tylko Marek. Tradycyjnie już pewien odcinek drogi musiał być szutrowy, potem wykonaliśmy dwa razy manewr zawracania, pałeczkę przejął Janusz i jakoś - omijając nawet Pruszków ;) - dojechaliśmy do Jachranki.
Moja droga da samej Jachranki to droga przez mękę popołudniowego przedzierania sie przez centrum stolicy, no ale nic już na drodze do Jachranki spotykam pierwsza Alfe 155 przy sklepie, chłopaki z identyfikatorami krzyczą że dalej prosto i później w lewo, ok. zgadza się wjeżdżam na parking……. Ale alf;;))))))). Melduneczek, pierwsze kontakty przywitanko i kolacja, znalazłem resztę Teamu. Mirek łapał agresje, znaczy dopiero drugie piwo ;). Kilka zdrowasiek później przyszło poznać Lokomotywa Team… i zaczęło się robić śmiesznie ;) Fanta cytrynowa była naprawdę wyjątkowa i tutaj podziękowania dla wrocławiaków za pamięć ;)
Później było ognisko i zabawa do drugiej w nocy, krótko ponieważ rano był rajd. Ale i te krótkie chwile wspominam bardzo miło, zaczęliśmy łapać muzyczny nastrój AdamaR o czym chyba przekonało się parę osób dzień później ;).
Sobota rano to szybkie przygotowania do Rajdu, w sumie mój pierwszy rajd i pierwsze pilotowanie. Na pierwszy pkc trafiamy bezproblemowo, następują próby na szutrze, spokojnie bez przesady Marek wyczuł samochód i z próby na próbę szło coraz lepiej, szutry były super szkoda tylko że w niektórych miejscach trochę dziurawe (zwłaszcza pierwsza próba), bardzo wrył mi się w pamięć widok szalejącej Q4 w rękach Mirka i Pawła, ten widok wyłaniającego się z tumanów kurzu przodu Q4 ehh…. Na szczęście mamy to na filmie!. A co? Jeździ się trochę ;)) Pierwsza próba asfaltowa w NWD zaczyna się robić szybko ;) po naszym przejeździe ponoć najlepszy czas wiec jest coraz lepiej. Później powtórka pierwszych trzech i powrót do ośrodka, zdanie karty na czysto żadnych taryf, niestety jak się później okazało niezupełnie, ale o tym później. Przerwę miedzy etapami umilamy sobie dyskusją o próbach, posiłkiem regeneracyjnym i leniuchowaniem.
Drugi etap rozpoczął się długim oczekiwaniem w kolejce na próbę, a później dramat po pierwszym słupku pokonywanym przez Mirka i Pawła w Q4 słychać wyraźnie ze cos z silnikiem „naszej” klubowej ulubienicy jest nie tak, ten terkot nie wróży nic dobrego (jak się później okazało od pierwszego słupka reszta próby przejechana została na 3 cylindrach, czas najlepszy jak dotąd). Teraz jedziemy my, nie wiemy jeszcze co jest grane oprócz tego że źle brzmi Q4. Koniec próby tniemy do Mirka i Pawła stoja za startem z otwartą maska studzą silnik, zastanawiamy się co jest nie tak. Po długiej dyskusji i wsłuchaniu się w silnik podejmujemy decyzję ze jedziemy na lotnisko Modlin, żeby Irek i Janusz mogli posłuchać silnika. Nagle panika mamy być na lotnisku za 5 minut, odrywamy się od Pawła i Mirka pyrkających na lotnisko, ale niestety łapiemy spóźnienie.
Cała ta sytuacja z Q4, faktem że Mirek z Pawłem odpadają i załapanym spóźnieniem wybijają nas z Markiem totalnie z rytmu pierwsza próba minimum 6-7 sekund straty trzeba było wracać na trasę, a później było dobrze, ale już nie tak dobrze, a szkoda ponieważ te szybkie próby były naprawdę wspaniałe, adrenalina, prędkość…. Dlaczego tylko po razie!?
Przedostatnia próba strącamy słupek, daje o sobie znać zdenerwowanie sytuacją, trudno 5 sekund w plecy. I ostatni próba, poszło znakomicie, cała karta czysta bez taryf! krótka rozmowa z GG i podziękowanie za kask (także dla załogi 24 ;) ) i szybko wracamy do ośrodka dowiedzieć się co z Q4 (Paweł i Mirek nie dojechali na lotnisko, zawrócili do ośrodka).
Dojechaliśmy, nie przekraczając 60 kmh, tuż przy wjeździe złapaliśmy Irka, który postawił szybką diagnozę, że najprawdopodobniej panewka i jadąc delikatnie, pilnując temperaury i ciśnienia oleju mamy wracać do ośrodka. To też uczyniliśmy jadąc 30 km z prędkością 60 kmh na 4 biegu, utrzymując 2 tys obrotów.
Niestety nie wracamy za szybko z opon zaczęły nam wychodzić druty, próby na lotnisku dały o sobie znać.
W ośrodku nad Q4 debatuje Paweł Irek i Janusz, auto nie nadaje się do jazdy, wiec tylko laweta, wkoncu ok. 21 udaje nam się załatwić transport lawetą, Q4 wróci do mechanika już niedługo.
Czekamy na wyniki i zaskoczenie, okazało się że na ostatniej próbie złapaliśmy taryfę… ciekawe tylko czemu nikt nam tego nie wpisał w kartę!!!, plus sekundy za spóźnienia i wcześniejsze przyjazdy na pkc. Gdyby nie to, jak wyszło z wyliczeń, byłoby znacznie lepsze miejsce. Marek trochę załamany, a ja tym bardziej ponieważ wydaje mi się to niemożliwe, zawsze podbijaliśmy kartę 2 minuty po wcześniejszej załodze, która nie złapała żadnych kar za czasy na pkc, wiec coś tu nie pasuje. Ale wszyscy spasowali więc nie ma sensu drążyć tematu, tylko ja czuje się nie za bardzo, nie sprawdzałem co nam tam wpisują, gdybym przypilnował nie było by problemu…. No cóż, debiut nie należy od udanych na miejscu pilota, stad też przeprosiny dla Marka w tym miejscu, choć analizując całą sytuacje nie widzę tu żadnych błędów. Paweł skwitował stwierdzeniem ze przy wpisywaniu pomylić się można raz… a nie trzy, i chyba ma rację.
Ognisko to już temat na całe sprawozdanie, ale w skrócie było ZAJEBI¦CIE!, mogłem nawet ponalewać trochę piwa ;) Tutaj podziękowania dla AdamaR za fantastyczne wykonanie kilku piosenek plus oczywiście w duecie 2 czy trzech (wstyd się przyznać nie pamiętam) z moją skromną osobą ;)
Gwoli ścisłości dodać trzeba, że Wojtek nie pamięta kilku innych rzeczy, np. tego, że nie chciał oddać mikrofonu panu od karaoke, na pytanie czy on może coś powiedzieć odpowiadając stanowczo "nie, nie może pan nic powiedzieć" :)
Zabawa była naprawdę przednia i ta na parkiecie i ta przy stoliku. Prawda to jednak ze Lokomotywa bardzo integruje się z Fantą i na odwrót ;) Choć chłopaki z Wrocławia wygladali na groźnych około 5-6tej nad ranem ;))))))))))))))))) zbudzeni ze snu ;))))))))))
Jeszcze po ognisku odbył się spacer poranny małą grupką (ok. 4-5 rano) połączony z nieplanowaną kąpielą Rastasa ;))))))) jazdami na haku w wykonaniu Jean Michela Jarre´a znanego także jako Pan Jasio, oraz zdobywaniem patentów żeglarzy ;)

Chwila snu, śniadanie które zorganizował nam Jean, pożegnanie z Lokomotywą buuuuuuuu ;(, leczenie kaca, wymiana zdartych kół i trzeba się zbierać do domu. Jeszcze podziękowania dla organizatorów. Ustawiane do pionu przez Jean’a całego Teamu było krótkie i zwięzłe już w Radomiu wszyscy chodzili jak zegarki ;;;;). Trasa powrotna była szybka i przyjemna.
A jechaliśmy dokładnie tak samo jak na zlot :)
Jak stwierdzono już się wyrabiam, a nawet dalej, że wyrobiłem się do tego stopnia że staje się niebezpieczny…. To bardzo źle, trzeba nad tym popracować ;)
Tyle w telegraficznym skrócie okiem nowicjusza zlotowego, nie udało mi się przytoczyć wszystkich osób oraz zabawnych sytuacji ;)…. Było by za długo i komu by się chciało to czytać ;)
W tym miejscu chciałbym także podziękować organizatorom za wspaniały zlot, wszystkim uczestnikom za niezapomnianą atmosferę….jeszcze raz dzięki bardzo od wszystkich z FT.

Data dodania 2003-06-09 Galeria Autor: Wojtek


Spotkania

więcej 

Porady techniczne

więcej 

Przepisy kulinarne

więcej