To my :)
| | | | |

Drużyna


Park maszynowy

więcej 

Co byś wybrał(a)?
Alfa Romeo Gtv V6 TB
Alfa Romeo Gtv V6 TB
czy
Lancia Thema 3.6V6
Lancia Thema 3.6V6

Tatar z łososia (wędzonego) – co ma wspólnego Alfa Romeo z Polską?

Data dodania 2003-05-31 Autor: Mariusz
Powinienem zacząć chyba od definicji kopru. Koper jak każdy widzi (to taka zapożyczona definicja) to takie zielsko rosnące w ogrodzie, które pachnie koprem. Można się do tego uśmiechać, jednak to prawda. Koper włoski, też taka roślinka, która nadaje aromatu różnym potrawom (na przykład sos koperkowy, albo ogórki kiszone w słoikach). Obiecuję, że jak poszukam w bardziej wiarygodnych źródłach niż moja głowa, to napiszę co to jest koper.
Tytuł sugeruje, że będzie coś na kształt – z Italii do Polski, jak za dawnych czasów. Zacznę od przepisu. Przepis nie jest ani włoski ani polski, choć ryby podobno mieliśmy kiedyś najlepsze w całej Europie, przepis się znalazł skądś. Zaryzykowałbym, że przepis jest mariażem, bo będą też między innymi pomidory, wspomniany na wstępie koper, oliwa i łosoś. Wypróbowany i powala na kolana. Bez względu na płeć, wiek, wykształcenie i numer buta. Pierwszą rzeczą, która trzeba kupić to łosoś wędzony w płacie lub jeśli ktoś ma cierpliwość do obierania skóry i wyjmowania ości z dzwonka wędzonego czy płata luzem, to może być też taki. Ile? Tak ze dwieście gramów na osobę - właściwie ma to być przystawka lub przekąska więc można mniej, ale to jest taka wartość, powiedziałbym sycąca. Oliwę pewnie już macie, jak nie to migiem do sklepu i kupić, extra vergine z oliwek. Dwa, trzy ładne pomidory, jajka po jednym na osobę, ugotowane na twardo, chleb tostowy – tu dowolność pełna, ale sugerowałbym biały pszenny, a nie żadne wynalazki w stylu z ziarnem, ciemny czy inny czar pieca firmy zapożyczonej zza zachodniej granicy. Jak ktoś ma pomysł na dietę, niestety, to nie ta strona i nic na to nie poradzę, ale mogę coś zasugerować – kontakt przez Marka. Masło, najlepiej prawdziwe, można kupić coś z tych pomysłów na odświeżanie starości, nie jest najgorsze, ale tu jak z chlebem – dowolność pełna. Co jeszcze? Cytryna, konkretnie sok z cytryny, świeżej, a nie koncentrat, sól, pieprz świeżo mielony – jak zawsze – innego nie stosujemy. I teraz najważniejsze: na dwieście gram łososia osiem rzodkiewek i pół posiekanego pęczka koperku. Osiem drobniutko pokrojonych, posiekanych, ale nie zmiażdżonych. Ma być drobno. Co z tym wszystkim zrobić? Dzieci wysłać na wakacje, żonę do kosmetyczki albo fryzjera, włączyć sobie Steve’a Vai na przykład „Jibboom” (CD: Ultra Zone) założyć fartuszek, naostrzyć noże, przygotować deskę do krojenia, miseczki (ze dwie) i spróbować udokumentować to fotką przy pomocy aparatu cyfrowego, którą później wstawimy na www (pt. Pierwsze kroki w kuchni, a ostatnie w małżeństwie). Marek nie będzie miał nic przeciwko, mam nadzieję. Ale... koniec żartów – do noży panowie. £ososia kroimy drobno, najlepiej w kosteczkę, jak jarzyny gotowane do sałatki jarzynowej (nie robiliście nigdy?!), można posiekać, żeby był jak rzodkiewka. Wrzucić do miseczki, dodać posiekaną rzodkiewkę, dwie łyżki oliwy, łyżkę soku z cytryny, posiekany koperek i całość wymieszać. Doprawić pieprzem i odstawić na moment. W ´tym momencie´ ugotowane jajka pokroić w plastry, to samo zrobić z pomidorami. Ułożyć ładnie na półmisku, postawić na stole. Pomidory i jajka można delikatnie osolić, przybrać pozostałym koperkiem (coś Wam chyba zostało?). Chleb tostowy opiec w takim opiekaczu, żeby były ´wyskakujące grzanki´. Można zrobić inaczej – wersja dla more advanced kitchen users – zamiast chleba tostowego kupić bagietkę pszenną, francuską, ale szukajcie z najmniejszą możliwą ilością polepszaczy, taką bagietkę podzielić odpowiednio i opiec na patelni na maśle. Zdecydujecie sami. Takie pieczywo, czy tost czy bagietka, podajemy gorące, do tego masło, jeśli ktoś sobie życzy i robimy kanapki. Kolejność układania: pieczywo, zawartość miseczki wymieszanej – tatar z łososia – pomidor lub jajko, lub jedno i drugie. Popróbujcie. Do tego białe wino schłodzone lub schłodzona herbata cytrynowa, ale tę też zróbcie sami. Bomba kaloryczna, ale jakie dobre. Teraz trochę czarów z włoskiej ziemi. Skąd w ogóle taki tytuł? Koper włoski, skojarzenie z tym, co Bona Sforza upowszechniła w naszym kraju – włoszczyznę. Niektóre źródła podają, że dzięki jej kuchni w Polsce w czasach Zygmunta Starego i później pojawiły się na polskich stołach warzywa, popularnie zwane włoszczyzną. Nie jest to całkowicie prawdziwe stwierdzenie, gdyż w Polsce dużo wcześniej były znane warzywa i jarzyny (Mieszko I i jego żona czech. Dobrawa, pol. Dąbrówka), ale faktem jest, że od jej panowania nazwa się przyjęła. Bona Sforza i Alfa Romeo, do tego zmierzam. Bona Sforza była spokrewniona z rodem Viscontich, a herb Viscontich i Sforzów ma wspólny fragment – wąż pożerający dziecko (niektórzy mówią, że Saracena) - a ten fragment jest częścią znaku Alfy Romeo (jako, że Mediolan, a Mediolan to ród Viscontich – w uproszczeniu). Tym samym można powiedzieć, że znak Alfy Romeo istnieje w Polskiej świadomości historycznej od blisko pięciuset lat. (fragment historyczny na podstawie: Il Quadrifoglio, sierpień 2001, "Włoszka na polskim tronie", Dariusz Balcerzyk)

Data dodania 2003-05-31 Autor: Mariusz


Spotkania

więcej 

Porady techniczne

więcej 

Przepisy kulinarne

więcej