To my :)
| | | | |

Drużyna


Park maszynowy

więcej 

Co byś wybrał(a)?
Alfa Romeo Spider V6 TB
Alfa Romeo Spider V6 TB
czy
Abarth Punto 1.4 MultiAir
Abarth Punto 1.4 MultiAir

Spaghetti alio, olio e peperoncino

Data dodania 2003-05-06 Autor: Mariusz
Marek uruchomił serwis (w końcu! - długo oczekiwany), więc polecimy z przepisami. Na dzień dobry, bo to włoskie samochody nas tutaj przywiodły, najprostsze spaghetti na Ziemi, i można powiedzieć, że najszybsze (rally team jakby nie patrzeć, nawet z przymrużeniem lusterka wstecznego oczywiście). Spaghetti nazywa się "spaghetti alio, olio e peperoncino" czyli makaron z czosnkiem, oliwą i papryką peperoni. Myślałem sobie wcześniej, żeby do każdego przepisu dołożyć historyjkę, więc może i tak będzie. Historyjka nie musi przecież dotyczyć samochodów. Tak się zastanawiam na czym polega smak tego przepisu. Ilekroć przyrządzam ten makaron, zachwytom nie ma końca, a tu przecież nic nie ma w potocznym rozumieniu: makaron, oliwa ze smakiem czosnku i ostrej papryki, trochę pietruchy i pieprz. Czyżby Włosi potrafili zawrzeć esencję swoich smaków w prostocie? Co ma wspólnego kuchnia włoska z włoskimi samochodami? Odpowiedź, mam nadzieję, znajdzie się tutaj i w kolejnych przepisach.

Spaghetti wzięło się z takiej dużej, bogato ilustrowanej książki o kuchni włoskiej "Italia culinaria", i gdyby komuś zależało na pogłębieniu wiedzy o kuchni włoskiej jest to świetna pozycja ku temu. Pierwszą rzeczą jaką wypadałoby nabyć do tego dania jest makaron. Niestety w naszym kraju makaronów zbyt wielkiego wyboru nie ma, może się poprawi niebawem (Unio przybywaj!, a może Nafto?), ale jest kilku producentów (niestety nie rodzimych), którym można zaufać. Na pewno należy do nich Agnesi obecny w prawie każdym supermarkecie oraz Barilla – również dostępny bez większego problemu. Można się też zaopatrzyć w makarony wyższej klasy, będzie to tylko z pożytkiem dla jakości dania. Grubość spaghetti zależy od naszych preferencji, dobrym pomysłem jest ‘5’ lub grubsze nawet, na każdym opakowaniu jest podany numer. Teraz oliwa. Z tym jest największy problem, bo oliwy są, duży wybór nawet, ale średnie. Oliwa powinna być włoska, choć greckie i hiszpańskie też są dobre. Sugestie: producent Melissa (Grecja), kwadratowa butelka, ciemna, trzy ćwierci litra, filtrowana, pierwsze tłoczenie. No tak, nie dodałem, że oliwa z oliwek, pierwsze tłoczenie czyli extra vergine (z włoska). Kolejne: Il grezzo (Włochy), butelka z kapslem, nie filtrowana, jeden litr, dość droga (jak na nasze warunki), bo około trzydziestu-czterdziestu złotych za butelkę, ale warto; Monini, i "Goya", obie zdaje się to Hiszpania, średnie ceny, ale jakościowo nie ustępują droższym. A, uwaga!, do makaronów nie używamy oliwy z pestek winogron. Niektóre przepisy dopuszczają, ale to nie to samo. Hm, no i jeszcze jeden olej, od którego się właściwie zaczęło. Można kupić w supermarketach oliwy aromatyzowane (drogie, ale cytrynowa i peperoni są godne polecenia). Nie jest to coś w stylu perfum (olejku bergamotowy wybacz mi) w herbacie, ale np. wysuszone strąki papryki peperoni, zanurzone w dobrej jakości oliwy i "odleżane" sporą ilość czasu, żeby oliwa nabrała smaku i ostrości. Taka oliwa z papryką peperoni ma swoją moc. We Włoszech mówi się nań "święty olej". Kto wie dlaczego? Ostry, szczypiący w język smak i zapach. I taka właśnie oliwa jest najlepsza do naszego spaghetti. Jednak jak jej nie mamy to nic takiego. Zamiast musimy jednak mieć paprykę peperoni, może być suszona, dwa, trzy strąki, bądź świeża, ale z tym może być kłopot, bo nie zawsze kupiona jest ostra. Kupujemy tylko czerwoną. Zielona lubi płatać figle z mocą. Coś jak wariator w TSie. Tyle, że wariator słychać, a papryki w sklepie za bardzo nadgryźć nie można. Oliwę, makaron i paprykę już mamy. Potrzebny jest jeszcze czosnek, sól i pieprz. Czosnek, najlepiej polski, kupowany luzem. Potrzebne będzie kilka ząbków, ale na ząbki czosnku kupić nie można, więc co najmniej jedną główkę. Do tego pieprz, najlepiej w kulkach (czyli cały), czarny, a do niego młynek do mielenia. Jak nie mamy takiego czegoś, to można kupić takie jednorazowe młynki szklano-plastykowe z pieprzem w całości wewnątrz. Sól, no tak, sól, niby wszyscy mają. Jak wymyślać to wymyślać, więc sól morska. Gruba, duże kryształki. A może wystarczy Pawła poprosić, podrzuci z Wieliczki parę kawałków? Dla niewtajemniczonych, w Wieliczce kopalnia soli jest, ale nieczynna, najbliższa to Bochnia. I taka sól bocheńska jest do wykorzystania. Czy ja znam kogoś w Bochni? Hm...dobra, do tego wszystkiego potrzebna nam jest woda, garnek do gotowania makaronu, im większy tym lepiej, patelnia z grubym dnem lub rondel, sporych rozmiarów, piec gazowy lub elektryczny, lub jak ktoś ma, to węglowy (rzadkość, a kiedyś nasze babcie robiły różne podpłomyki, coś w stylu żydowskiej macy, ciasto makaronowe rozłożone na gorącej, żeliwnej blasze...co za smak, nie znacie?), do tego łyżkę, umiejętność odmierzania szczypt (nie wiem co to za miara, ale się stosuje), jakąś drewnianą warzechę i coś do wyjmowania makaronu z garnka, taka łycha z ząbkami, ale zwykły widelec też da radę. No to tak, do dzieła!

Gotujemy makaron. Jak? Wodę do garnka, no tak z litr na porcję makaronu, porcja to sto dwadzieścia pięć gram (tak podają w większości przepisów makaronowych). Woda musi się zagotować zanim ją osolimy, czyli wsypiemy sól. Ile soli? £yżkę? Wystarczy. Wrzucamy makaron, warzechą lub widelcem sprytnie zanurzamy niepokorne nitki w wodzie i zabieramy się do patelni. Patelnię rozgrzać, wlać oliwę (zwykłą lub z peperoni), żeby zakryła dno (trzeba się jednak przyjrzeć czy równo jest na piecu, żeby nie przesadzić, taka uwaga dla mniej spostrzegawczych), wrzucamy strąki papryki, obrane ząbki czosnku i smażymy. Czosnek musi się zarumienić, nie może jednak zbrązowieć mocno, gdyż całość może nabrać gorzkiego smaku. Wyjmujemy czosnek, paprykę z patelni, a patelnię z ognia. Makaron gotowy? Gotujemy wg uznania, albo al dente (recommended czyli w sam raz), albo kluchy u mamy na obiedzie, jak kto lubi. Dobrze odcedzić (nie studzić zimną wodą!) i wrzucić na patelnię z oliwą, a całość na ogień jeśli wystygło. Wymieszać dobrze, żeby makaron ‘oblazł’ oliwą i już. Dodatki? Owszem, na przykład pietruszka. Całkiem świeża, posiekana drobno natka pietruszki. Zanim jednak, to na talerzu makaron solimy delikatnie (szczyptą) i posypujemy grubo zmielonym, czarnym pieprzem. Pietruszkę na makaron, usmażony ząbek czosnku na każdy talerz i po jednym strąku papryki. Można podawać. Drugi dodatek to parmezan. Można, ale to modyfikacja (czyli tuning), czyste alio, olio e peperoncino jest bez parmezanu. Najprostsze spaghetti na Ziemi, ale ze świętym olejem nie wiem czy nie najlepsze, bo święty olej i czosnek to esencja smaku.

Pierwsza jakaś nikła podpowiedź do pytania chyba jest. Prostota w rozwiązaniach. Grzegorz Grątkowski pisze o tym dużo ciekawiej i obszerniej na stronach http://www.cuoresportivo.pl, o prostych rozwiązaniach, które czasami przyprawiają o zawrót głowy. Jakie? Sami zobaczcie, a ja podam przykład z "kuchni" architektury włoskiej (ostatnio moja nabyta opowieść). Każdy pewnie wie kim był Michał Anioł. Stworzył najsłynniejszą bazylikę na Ziemi. Stworzył ją wpisaną w kwadrat (prosta figura), żeby podchodząc coraz bliżej mieć całość "na talerzu". Niestety, bazylika nie powstała za jego życia tak, jak sobie wyobrażał i zaprojektował, ówczesne trendy były inne. Później jednak inny, genialny architekt poprawił "widoczność" bazyliki projektując w odpowiednim miejscu wejście na plac przed bazyliką, żeby w tym właśnie miejscu objąć całość dzieła genialnego poprzednika. Zaczęło się od prostych rozwiązań...

Data dodania 2003-05-06 Autor: Mariusz


Spotkania

więcej 

Porady techniczne

więcej 

Przepisy kulinarne

więcej